Jak wypożyczyć auto we Włoszech – moje doświadczenia

Wypożyczenie auta we Włoszech

Samochód wypożyczam we Włoszech kilka a nawet kilkanaście razy w roku, i to w różnych regionach. Pytacie czy wypożyczenie auta we Włoszech ma sens, tym bardziej, że podobno kosztuje więcej niż w innych krajach południowych. Postanowiłam zatem podzielić się z Wami moimi doświadczeniami i spisać wszystko w jednym poście, podając kilka przykładowych cen i kwot na które blokowano mi kartę kredytową. Wypożyczałam auta we Włoszech z różnym ubezpieczeniem. Zatem każdy z Was powinien znaleźć coś dla siebie. To jakie ubezpieczenie wybierzecie zależy od Was, Waszego stylu jazdy i awersji do ryzyka.

Wypożyczenie auta we Włoszech – jakie ubezpieczenie wybrać?

Wypożyczalnie aut we Włoszech oferują podstawowe ubezpieczenie. Co to oznacza? W razie szkody (np. zadrapania powyżej 5 cm), ubezpieczyciel pokryje koszty naprawy, ale nie w 100 procentach, czyli będzie jakiś wkład własny. Zazwyczaj jest to ok. 500 euro, ale może być trochę więcej, w zależności od polisy i wypożyczalni. 

W wypożyczalniach można dokupić dodatkowe ubezpieczenie, które pokryje całkowicie lub w części wkład własny. Będą Was na nie mocno namawiać. Na tym polega biznes ubezpieczeniowy. Domyślam się, że ze sprzedaży dodatkowego ubezpieczenia, sprzedawcy mają ekstra prowizję. Jednak jeśli potrzebujecie takiej gwarancji, to pewnie jest to dobry pomysł. Koszt to kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt euro dziennie. Kupując dodatkowe ubezpieczenie w wypożyczalni, pomniejszana jest też kwota kaucji, którą zablokują Wam na karcie kredytowej. Oczywiście, po oddaniu auta, jak nic z nim złego nie zrobicie, a tak naprawdę czemu mielibyście coś zrobić, ta kwota jest odblokowywana / zwracana.

Trzecia opcja, z której również korzystałam to „pełna ochrona” z Rentalcars. Jest to zbiorcza strona z różnymi wypożyczalniami we Włoszech i w innych krajach – ja wchodzę przez aplikację wizzair. To nie jest ubezpieczenie, ale, z tego co zrozumiałam, to jeśli musielibyście zapłacić wkład własny, to zwrócą Wam te koszty. Koszt takiej ochrony, to co najmniej drugie tyle, co wypożyczenie auta po cenie podstawowej. W tym przypadku, wypożyczalnia nie pomniejszy Wam kwoty blokady na karcie kredytowej (standardowo od 500 – 1000 euro). Dalej w tekście, pokażę Wam ile dokładnie płaciłam.

Wypożyczenie auta we Włoszech – czy potrzebna jest karta kredytowa?

Wypożyczenie auta we Włoszech z kartą kredytową, to standard. To jest jeden z tych krajów, gdzie posiadanie karty kredytowej jest normą. Słyszałam, że zdarza się, że nie jest wymagana, ale ja nigdy nie próbowałam wypożyczać bez. Pewne rzeczy naprawdę ciężko jest obejść we Włoszech i nie ryzykowałabym. W tym zakresie Włosi mają tradycyjne myślenie: pożyczasz auto, to masz kartę kredytową. To jest bardzo asertywny naród i naprawdę Wasze prośby mogą tu nic nie wskórać. Co więcej, obawiam się że jeśli będziecie chcieli wypożyczyć auto bez karty, to nawet jeśli się uda, trzeba będzie dużo więcej zapłacić za ubezpieczenie, a po co? Zatem kartę kredytową trzeba mieć z limitem min. 1,2 tys. euro, czyli ok. 5 tys. złotych. Druga sprawa: nigdy nie zdarzyło mi się, żeby mi nie odblokowano środków, ale uwaga raz czekałam koło miesiąca! Na szczęście zazwyczaj odblokowują od razu, maksymalnie po kilku dniach. 

Samochody pożyczam najczęściej na lotniskach w Bergamo albo Bari, ale robię to w sieciowych wypożyczalniach, więc porady jak najbardziej dotyczą całych Włoch. Zdarzyło mi się też pożyczać auta w prywatnej wypożyczalni – też Wam opiszę.

Wypożyczenie auta we Włoszech – lotnisko w Bergamo

Bergamo (Orio al Serio) to podstawowe lotnisko, jeśli jedziecie na północ Włoch: nad jeziora Garda i Como, na zakupy do Mediolanu czy na narty lub latem w góry w okolice Trydentu, Bolzano czy Merano. Jest jeszcze oczywiście lotnisko w Weronie (loty w soboty, tylko w sezonie zimowym od stycznia do marca) z którego jest zdecydowanie bliżej w góry i lokalne lotnisko w Bolzano, gdzie aktualnie nie latają samoloty, ale zapowiadają, że będą z tym coś robić. 

Ostatnio – w lutym 2019 r. – wypożyczyłam auto na 48 h. Miał to być Volkswagen Polo z łańcuchami śniegowymi, ale dostałam Fiata Tipo (z kamerą cofania i oponami zimowymi) za 40 euro. Tyle płaciłam przez wyszukiwarkę aut Rentalcars. Auto wypożyczyłam w Centauro, ale specjalnie nie patrzyłam na wypożyczalnie. Ot tak, szukałam najtańszego samochodu, nie Fiata Pandy, który, chociaż to włoska ikona, nie nadaje się wg mnie na autostrady. Poza tym, Panda była raptem 5 euro tańsza.

Wypożyczalnia Centauro znajduje się pod lotniskiem, a nie na nim. To ważne: zawsze sprawdzajcie, bo jeśli tak jest, to trzeba zadzwonić (numer telefonu powinien być na potwierdzeniu zamówienia) po busik (podjeżdżają pod przyloty).

Generalnie nawet jakbyście pożyczali auto z firmy, która ma siedzibę na przylotach, to i tak po auto trzeba pojechać autobusem na parking, ale to już Wam wszystko powiedzą. Autobusy na parking na lotnisku Orio al Serio jeżdżą często, ale mimo wszystko trzeba zawsze wziąć poprawkę czasową na wypożyczenie auta. Może potrwać nawet koło godziny od wyjścia z przylotów. 

Teraz dalsze ceny. Ostatnio nie biorę dodatkowego ubezpieczenia na północy Włoch, tu jest wysoka kultura jazdy. Zresztą trzeba by było zarysować auto na 5 cm. Za to zawsze sprawdzam obecne rysy z protokołem. Na to dodatkowe ubezpieczenie, jak już pisałam, będą Was namawiać – obniża kaucję / blokadę na karcie. Musicie przeliczyć. Jeśli nie macie ubezpieczenia, to w razie dużej szkody, trzeba się liczyć z wkładem własnym w wysokości kilkaset euro. W Centauro było to 500 euro.

W Centauro spotkałam się z też z nową dla mnie praktyką – musiałam zapłacić (to nie była blokada) ok. 80 euro za pełny bak. To miało być takie zabezpieczenie na wypadek gdybym przywiozła auto z pustym bakiem. Auto zwróciłam nieuszkodzone i z pełnym bakiem – zwrócono mi te 80 euro oraz odblokowano kaucję. Zwrot za paliwo miałam na karcie kolejnego dnia, a odblokowanie kaucji potrwało o jeden dzień dłużej.

Na lotnisku w Bergamo pożyczałam też auto z dodatkową ochroną z Rentalcars (w lecie 2018 r.). Wybrałam wtedy najtańszą Lancię Ypsilon w wypożyczalni Ecovia. Mają siedzibę na lotnisku. Dostałam Giuliettę – Alfa Romeo. Nie wiem jak to jest, ale zazwyczaj dostaję lepsze samochody. Może dzięki temu, że bardzo dobrze mówię po włosku? Wtedy płaciłam 450 PLN za wypożyczenie samochodu na 3 dni. Była to suma opłaty podstawowej i pełnej ochrony, o której pisałam powyżej. Jakby coś się stało, to zwróciliby mi koszty wkładu własnego, ale najpierw musiałabym je założyć z własnej kieszeni. W Ecovia z tego co pamiętam blokowano przynajmniej 700 euro na karcie kredytowej. 

Jeszcze jedna ważna sprawa. Czy auto można oddać koło 6.00 rano? Moja siostra Ania niedawno się nad tym zastanawiała. W sieciówkach nie ma problemu. Tylko nie zapomnijcie powiedzieć przy wypożyczaniu samochodu. Generalnie wypożyczalnie na lotnisku Bergamo są czynne od 8.00, a wspomniane Centauro, które jest poza lotniskiem, od godz. 7.00. Jeśli chcecie oddać auto koło 6.00, to tej ostatniej wypożyczalni nie polecam, ze względu na to, że sami dowożą i odwożą z parkingu. Ale znajdujące się na lotnisku sieciówki np. Ecovia czy Hertz (jest ich na oko z kilkanaście), jak najbardziej tak. Po prostu, zostawiacie auto na parkingu (szlaban o ile pamiętam sam się otwiera, tam chyba jest zaznaczone, którędy wjeżdża „noleggio”). Wsiadacie w autobus lotniskowy, który Was dowozi na przyloty. I zostawiacie kluczyki albo w dziurze w „żaluzji”, jeśli okienka wypożyczalni są jeszcze zamknięte – obsługa powie Wam gdzie zostawić – albo w sąsiedniej wypożyczalni, jak już któraś jest otwarta. Robiłam tak kilka razy. Co więcej, nawet nie zgłaszałam tego przy wypożyczaniu auta, ale lepiej zgłosić. Oczywiście, gdybyście uszkodzili auto i nie mieli pełnego ubezpieczenia, to poróbcie zdjęcia itp. i zadzwońcie na całodobowy numer wypożyczalni. Na pewno Wam pomogą.

Wypożyczenie auta we Włoszech – lotnisko w Bari

W Bari wypożyczałam auto m.in. w wypożyczalni Sicily by Car. Mają siedzibę na lotnisku. Żeby dotrzeć na parking z samochodami trzeba wyjść z lotniska i przespacerować się w prawo (stojąc przodem do płyty). Akurat wtedy dałam się namówić na dodatkowe ubezpieczenie. To południe Włoch. Styl jazdy trochę bardziej spontaniczny. Piszę o tym trochę dalej.

W Sicily by Car za 3 dni wypożyczenia płaciłam 146 PLN (ok. 35 euro). Do tego wykupiłam dodatkowe ubezpieczenie, które znosiło wkład własny tylko w przypadku zadrapań czy innych uszkodzeń karoserii. To była opcja pośrednia. Kosztowało ok. 45 euro za 3 dni. Można było wybrać jeszcze lepsze ubezpieczenie, które chroniłoby przed zbiciem szyby. Pewnie też całkowicie zniosłoby blokadę środków na karcie kredytowej. Mnie tym razem zablokowano 200 euro. Na odblokowanie środków na karcie czekałam wyjątkowo długo, bo ok. 3 tygodnie, akurat dla mnie, nie był to problem. W każdym razie, musicie być na takie sytuacje przygotowani.

Wypożyczenie auta we Włoszech – prywatna wypożyczalnia na Gargano

Pożyczałam też auta we Włoszech w Vieste na Gargano. To jest prywatna wypożyczalnia – nie sieciówka. Po pierwsze, trzeba było zamówić auto z ponad tygodniowym wyprzedzeniem. Wypożyczałam 3 razy – raz musiałam wziąć fiata Pandę – na zakręty na Gargano, to nie jest najlepszy wybór. Nawet mojej przyjaciółce, która nie wie co to choroba lokomocyjna, było niedobrze. Za dzień wypożyczenia płaciłam od 65 – 80 euro. Była tylko opcja z ubezpieczeniem z wkładem własnym w wysokości ok. 1000 euro. Karta kredytowa oczywiście obowiązkowa do preautoryzacji, ale nie blokowano środków. 

Pytałam też w innych prywatnych wypożyczalniach na półwyspie. Z dowozem z innych miast np. Peschici wypożyczenie kosztowało jeszcze więcej: od 90-130 euro za dzień. Ceny dotyczą oczywiście sezonu letniego.

Trochę o włoskim stylu jazdy

To prawda co słyszeliście bądź czytaliście: na południu Włoch kultura jazdy jest mówiąc delikatnie średnia. Nawet moje zmienianie trzech pasów, bo nagle przed samym skrzyżowaniem przypomniałam sobie, że jadę w lewo, a nie w prawo, to nic. Tu każde auto jest przytarte. Włosi potrafią zmienić pas, skręcić czy wyjechać naprawdę w ostatnim momencie. I niekoniecznie włączą migacz. Trzeba jeździć wolniej i stosować zasadę mega ograniczonego zaufania.

Codziennie instalujesz nową apkę, a nie wiesz do czego służą kierunkowskazy – taki mem krąży po włoskim facebooku. To kwintesencja włoskiego stylu jazdy. Nawet na północy w Alto Adige, a to bardziej austriacki region, są informacje na rondach, że „opuszczając, trzeba włączyć migacz”. Ja nie narzekam, że mi przypominają. Trochę mi się ten włoski styl jazdy udzielił. Są tacy, którzy twierdzą, że nawet bardzo – auto też mam przytarte z każdej strony.

Włoski styl jazdy ma też swoje miłe oblicze! Jeśli stoi policja, to wszyscy będą ostrzegać Was światłami. Na południu spotkałam się też ze zwyczajem ostrzegania długimi, jak ktoś nas wyprzedza na autostradzie i to po sąsiednim pasie.

Światła do jazdy dziennej

We Włoszech trzeba jeździć cały rok na światłach. Faktycznie jest przepis, który mówi, że nie na wszystkich typach dróg trzeba włączać światła. Pytałam jednak zaprzyjaźnionego zawodowego kierowcę z Puglii (Apulii) i mówił, że on to do końca nie wie na których nie trzeba i lepiej zawsze mieć zaświecone.

Przeczytajcie też o tym jak bez stresu dojechać do Włoch.

Zachęcam też Was do komentowania i opisywania swoich doświadczeń z wypożyczeniem auta we Włoszech

Tekst i zdjęcie: Kasia Münnich

(Zdjęcie zrobione na starym mieście – Citta’ Alta w Bergamo).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *