Jakie ubezpieczenie narciarskie wybrać? Moje doświadczenia

ubezpieczenie narciarskie

Ubezpieczenie narciarskie to jest coś, o czym zawsze przypominam sobie przed samym wyjazdem. Generalnie mam kartę kredytową z dobrym ubezpieczeniem i z niej korzystam za granicą. Ubezpieczenie w podróży zagranicznej wynosi do 100 tys. złotych (koszty leczenia) i tyle samo od następstw nieszczęśliwych wypadków. Czy wystarczająco? Nie do końca, bo jeśli jeździcie na nartach, potrzebne jest OC, czyli ubezpieczenie, gdybyście przykładowo w kogoś wjechali. A to nie jest odosobniony przypadek. Zacznijmy jednak od początku.

Jakie ubezpieczenie narciarskie wybrać? Karta EKUZ nie wystarczy

Karta EKUZ nie wystarczy, ale kartę EKUZ w Alpach trzeba mieć. Większość kontuzji narciarskich, złamań czy skręceń, ogarną Wam w prywatnych klinikach. I dobrze, bo w prywatnych klinikach, mają świetny sprzęt, dostaniecie ortezę itp. Mimo to, gdyby stało się coś poważnego, to niestety szpital i wtedy EKUZ może się przydać.

Ja byłam pacjentką prywatnej kliniki w Andalo (Paganella), której z tego co wiem już nie ma, ale pewnie można zgłosić wypadek do ubezpieczyciela i przyjadą z Dimaro (Val di Sole). Przewróciłam się w czasie jazdy nocnej w czwartek  – obecnie na Paganelli zarówno w czwartki jak i piątki od 19.30 – 22.30 – i już do końca pobytu (czyli w piątek) nie jeździłam. Tak jak pisałam razem z Szymonem, instruktorem z Beskid Sport Arena w Szczyrku, trzeci dzień wyjazdu jest zawsze najbardziej kontuzyjny. To był wprawdzie piąty, ale ewidentnie się przeforsowałam. Prześwietlili i dali ortezę. Na szczęście, nic poważnego się nie stało.

Jakie ubezpieczenie narciarskie wybrać? Prywatne ubezpieczenie jest niezbędne. Większość kontuzji ogarną Wam w prywatnych klinikach

W Val di Sole są 4 prywatne kliniki Alp Trauma Clinic – dokładnie w Madonnie di Campiglio, Dimaro/Folgarida, Pinzolo i Passo del Tonale. Jeśli coś by Wam się stało (odpukać!) i zwozili Was ze stoku, to, jeśli macie prywatne ubezpieczenie narciarskie, to lepiej zadzwońcie do ubezpieczyciela i uprzyjcie się, że chcecie do prywatnej kliniki, a nie do szpitala. Szpitale i SOR-y we Włoszech wyglądają podobnie jak w Polsce. Dostaniecie kod zachorowania i możecie długo czekać z takimi kontuzjami. W prywatnej klinice, przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia, zostaniecie obsłużeni bez kolejki. Prywatną klinikę na pewno widziałam też na dolnej stacji wyciągu na Kronplatz.

Oczywiście, jak nie ma kliniki to szpital, więc kartę EKUZ trzeba mieć. Karta przyda się też w razie poważniejszych zachorowań.

Jakie ubezpieczenie narciarskie wybrać? Kilka opcji: włoska i polska

O ile nie jeździcie off-piste, czyli tylko po ubitych trasach, to wystarczy ubezpieczenie zagraniczne bez opcji uprawiania sportów ekstremalnych. Macie kilka opcji.

Biura podróży w swoich ofertach mają ubezpieczenia, ale może się okazać, że ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej trzeba będzie dokupić osobno. Sprawdźcie!

Popatrzyłam na ofertę jednego z bardziej znanych biur i ubezpieczenie narciarskie wygląda u nich następująco: koszty leczenia do 12 tys. euro, koszty ratownictwa do 6 tys. euro, NNW do 10 tys. PLN, OC (jest, chociaż ja pamiętam, że czasem nie było!) do 10 tys. euro.

Ubezpieczenie narciarskie we włoskim towarzystwie ubezpieczeniowym

We Włoszech, przykładowo we wspomnianym już Val di Sole (Madonna di Campiglio, Marilleva, Passo Tonale) kupując karnet, można wykupić ubezpieczenie narciarskie (reklamują, że od 2,50 euro za dzień). Sprawdzałam jak to wygląda w ITAS Assicurazioni. OC wynosi 200 tys. euro, ale już koszty pomocy na miejscu zdarzenia, bądź w placówce to tylko 200 euro. To jest inny typ ubezpieczenia. Nie ma wyszczególnionych kosztów leczenia. W OWU jest jeszcze wypisane odszkodowanie przykładowo w przypadku trwałego uszczerbku na zdrowiu: do 10 tys. euro i odszkodowanie za każdy dzień pobytu w szpitalu (do max. 60 dni) w wysokości 20 euro/dzień.

To ubezpieczenie zwracało też koszt niewykorzystanego karnetu, ale uwaga tylko wtedy jeśli ratownicy, bądź karabinierzy zwiozą Was ze stoku lub udzielą Wam pierwszej pomocy na miejscu zdarzenia. Mnie nie zwrócili za niewykorzystany dzień, bo sama zjechałam. Problematyczna, moim zdaniem, w przypadku tego ubezpieczenia może być bariera językowa.

Ubezpieczenie narciarskie w polskim towarzystwie ubezpieczeniowym – według mnie najlepsze rozwiązanie

Możecie też i moim zdaniem to najlepsze rozwiązanie, kupić ubezpieczenie narciarskie / w podróży zagranicznej od jednego z polskich ubezpieczycieli. Zbiorczo oferty wszystkich ubezpieczeń prezentuje Rankomat. Przestudiujmy oferty. Wybrałam dla Was tydzień od 24.01 (piątek) do 2.02.2020 (niedziela). Niektórzy z Was wyjeżdżają z Polski już w piątek i wracają w niedzielę, dlatego myślę, że pomimo 6 dni jeżdżenia lepiej kupić ubezpieczenie na cały okres, łącznie z drogą. W moim przykładzie docelowym krajem są oczywiście Włochy.

Rankomat daje nam porównanie 11 ubezpieczeń narciarskich. Aby zobaczyć niektóre oferty, trzeba przejść na stronę ubezpieczyciela. Z tego co widzę, to jeśli kupujemy przez Rankomat jest trochę taniej. Na szczęście przy większości towarzystw pojawia się od razu informacja o tym co obejmuje polisa i o jej koszcie. To akurat fajne, bo można dosłownie w kilka minut przestudiować różne możliwości. Ja szukam wysokiej kwoty, jeżeli chodzi o koszty leczenia i ratownictwo, a także ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Naprawdę nietrudno w kogoś wjechać.

Ubezpieczenie narciarskie na wybrany okres kosztuje od kilkudziesięciu do ponad trzystu złotych. Popatrzyłam na kryteria jak wyżej i raczej średnią półkę cenową, ale oczywiście sami musicie wybrać co dla Was najlepsze. Przypominam, że nawet jeśli uczycie się na oślej łączce i jeździcie w tempie ospałego żółwia, to i tak możecie się niefortunnie przewrócić. Podobnie z wytrawnymi narciarzami. Kojarzę instruktora narciarstwa, który jeździł dla przyjemności, przewrócił się niefortunnie i zwożono go z niebieskiej trasy. Tutaj nie chodzi o to, żeby Was straszyć, bo narty to jest mega przyjemny sport. Sama jeżdżę szybko, i mimo, że dobrze panuje nad nartami, kalkuluję ryzyko. Chodzi o to, żeby mieć polisę na wszelki wypadek i, żeby, oczywiście, nigdy się nie przydała.

Mnie akurat spodobała się oferta AXA Assistance za 122,22 PLN na osobę. Dobrze wygląda na tle konkurencji, ale sami sprawdźcie i poszukajcie ubezpieczenia, które najbardziej Wam odpowiada. To jest na naprawdę ogromną kwotę! Koszty leczenia do 40 milionów PLN, tak samo koszty ratownictwa, NNW 150 tys. PLN, a OC 1,5 miliona PLN. Za dopłatą ok. 30 PLN można ubezpieczyć również zdarzenia pod wpływem alkoholu. Jednak, nie wyobrażam sobie, żeby jeździć pod wpływem alkoholu po włoskich stokach. Włosi piją na stokach lekkie alkohole, ale robią ro popołudniu i zazwyczaj potem już nie jeżdżą, tylko siedzą i opalają się na leżakach.

Na jaką kwotę powinno opiewać ubezpieczenie narciarskie?

Kiedy opublikowałam ten post, odezwali się czytelnicy z informacją na jaką kwotę tak naprawdę powinno opiewać ubezpieczenie narciarskie. Ja nie chcę sugerować, bo nigdy nie wiadomo, dlatego w przykładzie podałam maksymalne ubezpieczenie, czyli takie, które wszystko pokryje.

Jeden z czytelników pan Tomasz opisał swój wypadek na stoku Kronplatz, za co bardzo dziękuję. Wykupił ubezpieczenie narciarskie do 10 tys. euro (KL) i OC do 50 tys. złotych. Akurat ubezpieczenie było wtedy kupione w Warcie za ok. 45 złotych. Pan Tomasz był leczony w szpitalu w Brunico. Składanie nogi we włoskim szpitalu, 7 dniowy pobyt w szpitalu oraz samolot dla dwóch osób do Polski kosztowały 4 tys. euro. Koszt śmigłowca: 700 euro. Po dwóch latach, operowano go w celu wyciągnięcia tytanowego pręta z kości – koszt 1,4 tys. euro, w tym 3 dniowy pobyt w szpitalu.

Drugi z czytelników pan Adam zwrócił uwagę, że najważniejsze są koszty ratownictwa i, że we Włoszech raczej nie są wysokie, ale nie zawsze tak musi być. Zasugerował, że bezpieczna kwota to 100 tys. złotych. Co do kwoty musicie zatem zdecydować sami, ja wzięłabym więcej niż mniej:)

Jeszcze jedna ważna uwaga. Kiedy jeżdżę jako pilot wycieczek, zdarza mi się, że na infolinii ubezpieczyciela pytają czy pacjent ma kartę EKUZ. Ja się wtedy upieram, że pacjent ma przede wszystkim prywatne ubezpieczenie i koniecznie lekarz ma przyjechać do hotelu. Wizyty są bezpłatne, ale zazwyczaj trzeba założyć za dojazd taksówką do prywatnej kliniki i wykupienie leków. Później, po wypełnieniu formularzy i odesłaniu rachunków – musicie sprawdzić z ubezpieczycielem – koszty są zwracane.

Przeczytajcie także:

Jak zacząć jeździć na nartach? Poradnik dla początkujących i już jeżdżących narciarzy

Jak przygotować się na narty do Włoch?

Gdzie na narty do Włoch?

7 powodów dla których warto jechać zimą w Alpy, nie jeżdżąc na nartach

Włochy: ile kosztuje wyjazd na narty?

Ile kosztuje narciarski weekend w Polsce?

Informacje o włoskim ubezpieczeniu znajdziecie tutaj: https://www.ski.it/en/insurance

One Comment on “Jakie ubezpieczenie narciarskie wybrać? Moje doświadczenia”

  1. Właśnie wracam z pobytu na nartach w Austrii.Moje dorosłe dzieci miały pecha i zmuszeni byliśmy do skorzystania z ubezpieczenia.Wykupilam ubezpieczenia w AXA na sumę 600000 złotych. Zadzwoniliśmy pod numer alarmowy i kazano nam jechać do szpitala w innej miejscowości,na pytanie czy możemy udać się do szpitala który mamy za oknem,odpowiedziano, że tak zapłacimy a oni nam zwrócą koszty.Konieczny był rezonans ,ale na to już ubezpieczyciel
    po przeczytaniu dokumentacji
    nie wyraził zgody.
    Moja córka musiała być zwieziona helikopterem że stoku, jej też wykonano tylko RTG.Transport sanitarny to zwykły pasażerski van, kompletnie nie przygotowanym do transportu osób poszkodowanych.
    Suma ubezpieczenia kosztów leczenia 600000 zł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *