Zostań w domu. Koronawirus rozwija się w Europie w najlepsze

zostanwdomu

Chociaż czuję się świetnie, to siedzę w domu tak jak wielu innych. Staram się postępować zgodnie z zaleceniami, pomimo że wydaje mi się, że nawet jeśli zachoruję, to mój organizm sobie poradzi z COVID-19. Tak sądzę, bo wszelkie infekcje (rzadkie u mnie) pokonuję szybko. W związku z powyższym kiedy potrzebuję wyjść na zakupy czy do pracy śmiało wychodzę i załatwiam co trzeba. Oceniam, że w moim przypadku ryzyko jest do przyjęcia. Pamiętam jednak, że inni mogą mieć słabszą odporność. Trzymam się z daleka od innych przechodniów, aby przypadkowo na nich nie prychnąć. Skąd przecież mogę wiedzieć, że nie mam w sobie wirusa, mimo że nie choruję?

Obskoczyłem wszystkich seniorów z mojej rodziny, przynosząc im zakupy. Sprawunki stawiałem na wycieraczce i po zapukaniu uciekałem na odległość kilku metrów. Oni otwierali, zabierali produkty, kładli na wycieraczce forsę, trochę się pośmialiśmy sami z siebie i tyle. Żadnych buziaczków ani uścisków. Mimo braku fizycznych oznak sympatii było bardzo przyjemnie. Seniorzy poczuli troskę. Kiedy umrą (mam nadzieję, że nie z powodu koronawirusa), będą wiedzieć, że dla mnie byli ważni.

Tak mi się to spodobało, że następnego dnia patrząc na dom mojego sąsiada pomyślałem o nim. Kurczę, oni (sąsiad z żoną) są solidnie starsi. O ile wiem, wszystkie dzieci wyemigrowały. Postanowiłem zadzwonić.

  • Panie Ksawery, jak tam sobie państwo radzą?
  • Dziękuję, dziękuję, jakoś ciągniemy – odpowiada sąsiad.
  • Czy są państwo dobrze zaopatrzeni? Mają państwo co jeść?
  • Tak, tak, dziękuję – pan Ksawery jest zaskoczony i odruchowo zbywa pytanie. – Żona jest przeciwna przesadzie i nie chce robić żadnych zapasów.
  • No, dobrze – mówię, myśląc jednocześnie, jaką wspaniałą wymówką bywają żony. – Na ile wystarczy państwu jedzenia?
  • Noo … przez tydzień to damy radę.
  • Świetnie – mówię, po chwili jednak nieufność każe mi dodać – Gdyby państwo czegoś potrzebowali, proszę śmiało dzwonić. Czegokolwiek.

Na tym skończyliśmy rozmowę. Po jakiejś pół godzinie dostałem od sąsiada SMSa o takiej treści:

„panie Tomku, jesteśmy przygotowani na epidemię niczym państwo Polskie – nie mamy niczego”.

Moja inicjatywa okazała się bardzo cenna. Dodam, że w wyniku różnych innych okoliczności w końcu nie musiałem robić sąsiadom zakupów (choć byłem na to gotów) to jednak zrobiłem im ogromną przyjemność. Powiedzieli mi, że lepiej się żyje ze świadomością posiadania miłych sąsiadów. W tej zadziwiającej i nieprzyjemnej sytuacji epidemii strachu pojawiają się okazje do przeżycia naprawdę ciepłych rzeczy.

Jeśli ktoś lubi i może pomóc komuś w swoim otoczeniu, to wrzucamy tutaj plakacik umożliwiający poinformowanie sąsiadów o takiej chęci. Plakat można wypełnić i powiesić w swojej okolicy, by ktoś mógł skorzystać z Waszej pomocy. Nie myślcie, że to bez sensu. Niektórzy wychodzą blisko, na przykład do śmietnika, ale do bardziej odległego sklepu to już niekoniecznie. Czasami też potrzebują innej niż zakupy przysługi.

Ciao, że tak z włoska się pożegnam.

Plakat do ściągnięcia:

Autor tekstu: Tomasz Biczel

Koronawirus we Włoszech. We Włoszech działają tylko apteki i sklepy spożywcze. Na bieżąco wstawiam newsy z włoskiej prasy!

Koronawirus: całe Włochy stają się obszarem chronionym z ograniczeniem podróżowania. Akcja „Zostaję w domu”. Zamknięte wszystkie stoki narciarskie.

Tekst z 17/03/2020

One Comment on “Zostań w domu. Koronawirus rozwija się w Europie w najlepsze”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *