Koronawirus: jechać do Włoch, czy nie jechać?

Koronawirus sparaliżował północne Włochy, a de facto przesunął się już do ich środkowej części. W nocy z 7 na 8 marca 2020 r. premier Włoch Giuseppe Conti wydał dekret, który ogranicza ruch (przynajmniej do 3 kwietnia): wjazdy i wyjazdy do i z Lombardii (północ Włoch) ze stolicą w Mediolanie (znajduje się tu ośrodek narciarski Livigno i Bergamo – znane m.in. z lotniska Orio al Serio i tanich lotów z Polski). Wjeżdżać lub wyjeżdżać będzie można tylko w uzasadnionych przypadkach, takich jak powody rodzinne czy zawodowe.

Poza tym, w całych Włoszech do 15 marca zamknięte są szkoły.

Koronawirus: prowincje i miejscowości z ograniczonym wjazdem/wyjazdem dekretem z 7 marca 2020

Oprócz całej Lombardii, na mocy dekretu ograniczono ruch do i z kilku miejscowości i prowincji w regionie Emilia Romania na północy Włoch (w Parmie, Piacenzy, Rimini, Reggio-Emilii, Modenie), w regionie Marche bardziej w centrum Włoch (Pesaro e Urbino) oraz w Veneto (Wenecji Euganejskiej) na północy Włoch (Wenecji, Padwie, Treviso). A także, również na północy Włoch, w regionie Piemontu (to ten region ze stolicą w Turynie) w Alessandrii, Verbano-Cusio-Ossola, Novarze, Vercelli i Asti. Tutaj mapka miejscowości i prowincji zamkniętych w nocy z 7 a 8 marca.

Koronawirus a ośrodki narciarskie we Włoszech

Co do ośrodków narciarskich, to większość znajduje się w regionie Trentino-Alto Adige (Val di Sole z Madonną di Campiglio/Marillevą/Pinzolo i Pejo, Paganella, Kronplatz, 3 Zinnen, Alta Badia, Obereggen, Maso Corto, Belpiano/Schoeneben, Solda). Ten region nie jest w żaden sposób zamknięty. Jedynym ośrodkiem, którego los mnie zastanawia jest Passo Tonale-Ponte di Legno. Niby należy do Val di Sole, ale leży na granicy regionów Trentino-Alto Adige, czyli tego otwartego, i zamkniętej wczorajszym dekretem Lombardii. Sytuacja się już wyjaśniła: w niedzielę 8 marca wyciągi nie pracowały po stronie lombardzkiej, po stronie w regionie Trentio wszystko działało.

Na terenach zamkniętych znalazło się Livigno i Bormio – obydwa ośrodki narciarskie znajdują się w Lombardii. Otwarta jest Dolina Aosty (Courmayer, Monterosa, Breuil-Cervinia, Pila). To są ośrodki w regionie Piemontu, który został częściowo zamknięty jak wyżej tylko bardziej w zachodniej części przy granicy z Lombardią. A Dolina Aosty znajduje się bliżej granicy francuskiej, czyli bardziej na zachodzie.

Koronawirus: jechać czy nie jechać do Włoch?

Zatem, jeśli planujecie bądź już zaplanowaliście wyjazd do Włoch, trzeba zastanowić się się czy warto i sprawdzić czy miejscowość, którą wybraliście nie jest przypadkiem na liście tych zamkniętych. Prawdopodobieństwo zachorowania nie jest może wysokie, oczywiście wszystko zależy od regionu.

Jadąc do Włoch najprawdopodobniej nie zachorujecie. Można jednak wyobrazić sobie taką sytuację, że Włosi odizolują jakąś kolejną miejscowość czy prowincje, nieszczęśliwie właśnie te, w której akurat jesteście i tam utkniecie. Może się wtedy zdarzyć, że przez długie tygodnie nie wrócicie do domu i do pracy. Zastanówcie się, czy firma w której pracujecie przetrwa Waszą przedłużającą się nieobecność.

Koronawirus: zalew informacji

W ostatnich tygodniach koronawirus nie schodzi z nagłówków gazet czy portali internetowych. Liczba informacji, które można znaleźć w internecie jest przytłaczająca i trudno ocenić jej wiarygodność. Poprosiłam Tomka (podróżnika, fotografa, miłośnika sztuki, nauki oraz projektanta i wykonawcy wnętrz), który wspiera bloga, aby wybrał dla Was kilka kilka wiarygodnych źródeł i zestawił tutaj podawane przez nie informacje. Napisał poniższy tekst, przeczytajcie, bo warto. A poza tym, zachęcamy, abyście sami wchodzili na linki podane w poście, bo warto być na bieżąco.

Koronawirus: czym jest?

Mówiąc po ludzku, to pewna odmiana wirusa, czyli maleńkiej kulki zrobionej z tych samych substancji, z jakich zbudowane jest ciało w którym funkcjonują. Wszystkie wirusy wyróżnia jedna paskudna właściwość: powodują choroby, często wstrętne. Szczególną cechą wirusów jest to, że nie potrafią żyć poza organizmami, na których żerują. To takie pasożyty. To dlatego przenoszą się wyłącznie przy pomocy organizmów żywych lub substancji przez nie produkowanych, np. w wydzielinie z nosa. Tak właśnie podróżują koronawirusy – drogą kropelkową, czyli gdy ktoś będący zakażony wirusem (niekoniecznie chory) na nas prychnie lub kichnie. Dla odmiany w wypadku HIV-a jest trochę inaczej – sperma jest siedliskiem tego niesympatycznego stworka, więc wiadomo – nie dotykamy nieznajomej spermy. Podobnie niestety z krwią.

Wracając do koronawirusa, jest to wirus powodujący chorobę określaną COVID-19. Ten symbol to skrót od wyrażenia oznaczającego po prostu „choroba od koronawirusa, odkryta (podobnie jak sam wirus) w 2019 roku”. Nazwa funkcjonuje, bo póki co nikt nie wymyślił jakiejś porządnej innej. Objawy są bardzo podobne do grypowych, dlatego często porównuje się ze sobą te choroby, zwłaszcza ich skuteczność. Podobnie jak na skutek grypy, tak samo pod wpływem COVID-19 niektórzy pacjenci umierają.

Koronawirus: Wikipedia i mapka pokazująca zasięg występowania wirusa na świecie

Powyższe informacje o wirusach wyciągnąłem z kilku artykułów Wikipedii, na której znajdziecie również stronę poświęconą chorobie COVID-19. To tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/COVID-19. Jest to o tyle cenne miejsce, że w pierwszych trzech wersach podają tam liczbę zarażonych na całym świecie oraz udział śmiertelnych finałów choroby. Wygodne i raczej godne zaufania, bo podają datę i godzinę aktualizacji danych. Sprawdzałem z informacjami publikowanymi na stronie WHO i organizacja ta publikuje na swojej stronie starsze dane. Nie wiem, skąd Wiki bierze swoje liczby, ale jedne i drugie są w miarę podobne do siebie. Bardzo fajną rzeczą na stronie Wikipedii jest mapka, pokazująca zasięg występowania choroby na świecie, liczbami obrazując przypadki zachorowań w poszczególnych krajach. Generalnie jest tak, że choroba występuje w Chinach i troszkę też w innych krajach. Tak, troszkę, bo na 102 tysiące wszystkich znanych zachorowań na świecie, 80 800 wystąpiło w Chinach (przybliżone dane; dokładne są na stronie WHO, stan na 7 marca, godz. 10:00), więc chorzy w Chinach stanowią 80% wszystkich zachorowań.

Kto umiera na koronawirus i jak często to się zdarza?

Nie umiera się na koronawirus. Jeżeli już, to na chorobę COVID-19 i to tylko wtedy, kiedy jest się szczególnym przypadkiem. Naukowcy z oczywistych powodów dopiero rozpoznają tę chorobę i szukają prawidłowości. Wiadomo, że u niektórych osób układ odpornościowy reaguje nietypowo i atakuje nie tylko wirusy (działanie prawidłowe i pożądane) ale również i własny organizm. W takiej właśnie sytuacji zdarza się, że dochodzi do zgonów. Dotyczy to głównie osób starszych oraz tych, którzy cierpią na rozmaite, obniżające odporność przewlekłe choroby.

W kręgu wysokiego ryzyka są też ci, którzy mają choroby układu oddychania. Oczywiście ten świeżo odkryty rodzaj koronawirusa jest póki co obserwowany przez badaczy i informacje na jego temat należy traktować jako robocze. Niemniej jednak wśród umierających takie prawidłowości zaobserwowano.

Wg informacji opublikowanych przez WHO, 5 marca 2020 o 10:00 wiedziano o następujących danych:

  • 95 333 osoby zachorowały
  • 3282 osoby zmarły (czyli zmarło 3,4 % wszystkich tych, którzy zachorowali)
  • Ważne: ponad 51 000 osób wyzdrowiało!

Koronawirus a grypa

Dla porównania taka lekceważona przez nas grypa jest chorobą, która od wieków trapi ludzkość i zgarnęła na swoje konto miliony zmarłych. Grypa na ogół wolniej się rozprzestrzeniała, ale za to potrafi być dużo skuteczniejsza w zabijaniu. Po pierwszej Wojnie Światowej szacuje się, że na całym świecie chorowało na nią 500 milionów ludzi, a zmarło 50-100 milionów, czyli od 10 do 20%. Ówczesna pandemia była tak wyjątkowa, że dorobiła się nazwy własnej – Hiszpanka.

Także zwróćcie uwagę, że póki co COVID-19 jest dużo mniej skuteczna. Problem z nią polega na tym, że szybciej się rozprzestrzenia.

Koronawirus: zapobieganie

Na szczęście zapobieganie jest możliwe i łatwe. Prace nad szczepionką są w toku, ale potrwają jeszcze długo – szacuje się, że jakieś półtora roku. Mniejsza jednak o szczepionkę, bo bardzo pomaga dokładna higiena osobista, nie dotykanie twarzy na dworze lub w miejscach publicznych i mycie rąk po przyjściu do zamkniętej przestrzeni, zwłaszcza przed jedzeniem, ale również przed podrapaniem się po nosie lub podłubaniem w zębach.

Ręce należy myć porządnie. Porządnie, to nie znaczy tak, jak wielu panów po wizycie w toalecie, czyli chlap, chlap wodą i lecę dalej. Porządnie, to znaczy mydłem i trąc o siebie nawzajem dłońmi, ze szczególnym uwzględnieniem skóry pomiędzy palcami i dokładnie w kącikach. Międlimy namydlone ręce aż do części przedramienia – trochę powyżej nadgarstków. Robimy to dłużej niż 30 sekund. Dokładną instrukcję rysunkową znajdziecie na stronie Państwowej Inspekcji Sanitarnej, o tu: https://gis.gov.pl/aktualnosci/informacja-dotyczaca-koronawirusa-2019-ncov-postepowanie-dla-podrozujacych

No dobra, ale jak się ma koronawirus we Włoszech?

Przede wszystkim pamiętajcie, ile osób mieszka we Włoszech. Żyje tam ponad 60 milionów ludzi. Choruje blisko 5000 (dane z 07.03.2020). Zwróćcie uwagę na rysunek, gdzie starałem się pokazać, jak się ma liczba chorych do ogółu mieszkańców Włoch.

Procent Włochów zarażonych koronawirusem jest niewielki. Włochy to ogromne 60-milionowe państwo.

Koronawirus: mapa Włoch z zaznaczeniem, gdzie pojawiają się przypadki zachorować publikowana codziennie przez Ochronę Cywilną

Chorzy stanowią 0,008% mieszkańców kraju, czyli tysiąc razy mniej niż jeden procent. Inaczej mówiąc, właściwie nikt nie choruje. Tym niemniej niepokój jest, więc Włosi publikują na bieżąco dane liczbowe dotyczące zachorowań, wyleczonych i zmarłych. Oprócz tego na mapce pokazują orientacyjne rozmieszczenie zachorowań na mapce. Możecie sami sprawdzać pod poniższymi adresami: na komputerach: http://arcg.is/C1unv, na smartfonach i tabletach: http://arcg.is/081a51

Na dole, pod mapą, są guziki, którymi można sobie przełączać widok z podziałem na regiony, lub dokładniejszy, po prowincjach. Na końcu jest guzik, po wciśnięciu którego można ściągać dane w tabelach wg dat publikacji. To pomocne, jeśli chcesz prześledzić przyrosty zachorowań w czasie.

Okazuje się, że da się wyróżnić konkretny rejon Włoch, który koronawirus szczególnie sobie upodobał. Jest to teren między Mediolanem a Wenecją. Tam jest najwięcej rozpoznanych przypadków, więc tam też jest największa szansa spotkania naszego wstrętnego koleżki. Pamiętajcie jednak o liczbie mieszkańców Włoch. Spotkanie chorego właściwie graniczy z cudem. No może w tym kontekście nie tyle z cudem, co z niewiarygodnym pechem.

Poza Lombardią, Veneto (Wenecją Euganejską) i Emilią-Romanią choroba występuje sporadycznie. Jeśli chodzi o tereny alpejskie choruje po kilka osób w okolicach Trydentu oraz Bolzano.

Koronawirus: a jeśli jechać do Włoch, to jak zminimalizować zagrożenie?

Pamiętacie, jak było z HIV-em? Wtedy też wszyscy byliśmy przerażeni. Okazało się, że wystarczy zrezygnować ze zwyczaju uprawiania seksu po drodze z pracy do domu, na przykład w autobusie z przygodnie poznanymi współpasażerami i wizja złapania wirusa odsunęła się daleko.

Z chorobą odkoronawirusową jest podobnie. Wystarczy zachować stosowny dystans od osób prychających i masz spokój.

Podsumowując, jeśli ktoś chce lub musi jechać do Włoch, to może to zrobić. Warto jednak mieć z tyłu głowy środki ostrożności. Także – na ile to możliwe – omijamy duże miasta, omijamy skupiska ludzi. Kiedy podjeżdżamy na stację benzynową, załatwiamy co trzeba i koniecznie myjemy potem ręce. Polecałbym również zminimalizować korzystanie z restauracji. Tam przecież ktoś przygotowuje jedzenie, ktoś je przynosi. Raz w życiu możecie zrezygnować z wygody i zjeść sobie coś z puszki (posolony tuńczyk z kukurydzą i odrobiną majonezu – mniam…), a po przyjeździe do apartamentu ugotować sobie makaron i zmieszać go też z tuńczykiem, ale dodatkowo ubogacając go pesto i pestkami słonecznika.

W trakcie jakichkolwiek czynności w miejscu publicznym nie dotykamy twarzy! Wiem, że trudno uniknąć pocierania swędzącego nosa, ale pomyślcie o ludziach w gipsie – skóra pod gipsem potrafi swędzieć niemiłosiernie (zwłaszcza, że jest nie myta), a ludzie mimo tego dają radę. Sztuczka – kiedy będzie Was coś swędzieć i będziecie walczyć z ochotą podrapania się, pomyślcie o swoich dziadkach i innych znajomych w podeszłym wieku, których musicie chronić przed kontaktem z wirusem. Trzymam za Was kciuki i nie martwcie się, skubańca załatwimy zwykłą higieną.

Tekst: Tomek B., Kasia Munnich

Obrazki: Corriere della Sera, Tomek B.

2 Comments on “Koronawirus: jechać do Włoch, czy nie jechać?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *